O co chodzi z tymi rozporządzeniami? Cz. 1 – klasyfikacja dyscyplin

W tym i kolejnych artykułach postaramy się osobom niewtajemniczonym w stosunkowo przystępny sposób wytłumaczyć „z czym to się je”, te ministerialne rozporządzenia. Tempo ich przygotowywania i konsultowania potrafi przyprawić o zawrót głowy, a materiału do przerobienia jest mnóstwo – zarówno samych aktów prawnych, jak i późniejszych komentarzy. Dlatego oprócz zarysu samego rozporządzenia przedstawimy też najważniejsze naszym zdaniem uwagi zgłoszone w czasie konsultacji publicznych przez kilka wybranych organizacji i niezależnych obserwatorów.

Zaskoczeniem z pewnością nie jest, że prezentują one bardzo szerokie spektrum uwag, uwzględniających nie tylko punkty widzenia wielu różnych grup świata nauki (co jest oczywiście ważną zaletą), ale także zróżnicowane są opinie dotyczące samej filozofii przyjmowanych rozwiązań – od kosmetycznych poprawek przy zasadniczym poparciu idei całego rozporządzenia (np. Rada Młodych Naukowców), po gruntowne propozycje zmian pewnych zapisów przy jednoczesnym wskazaniu, że jest to wybór mniejszego zła, w zasadniczo szkodliwym akcie prawnym (część opinii KKHP czy Komitetu Psychologicznego PAN). Listę kilkunastu przeanalizowanych opinii można znaleźć tutaj.

Które – i czy w ogóle jakieś – krytyczne uwagi środowiska zostaną przez resort nauki wzięte pod uwagę, przekonamy się prawdopodobnie we wrześniu.

Zaczniemy od „Rozporządzenia dotyczącego dziedzin nauki i dyscyplin naukowych oraz dyscyplin artystycznych”.

Obowiązująca dziś (od 2011 roku) klasyfikacja dziedzin i dyscyplin naukowych w Polsce, w oparciu o które dokonywana była ocena uczelni wyższych, zakładała podział na 8 obszarów wiedzy (np. nauki społeczne, humanistyczne czy przyrodnicze), które podzielone były na 22 dziedziny (np. dziedzina nauk o ziemi czy dziedzina nauk prawnych), a te z kolei na 102 dyscypliny  naukowe i artystyczne (jak filozofia czy kulturoznawstwo).

Resort Jarosława Gowina uznał, że takie rozdrobnienie dziedzin i dyscyplin jest dla polskiej nauki szkodliwe utrudniając ich rzetelną ocenę oraz porównywanie wyników badań nie tylko między naszymi ośrodkami, ale również z innymi ośrodkami zagranicznymi. Postanowił zatem uprościć istniejącą klasyfikację i wzorując się na klasyfikacji Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w 8 dziedzinach wyodrębnić 42 dyscypliny naukowe. Co jednak oznacza taka zmiana?

— I —

Już na pierwszy rzut oka widać, że a) więcej dyscyplin naukowych zostanie wrzuconych do większych worków (dziedzin) oraz, b) że siłą rzeczy spora część dyscyplin zostanie połączona z innymi, tak aby ze 102 zrobić 42. Problem jednak polega na tym, że mniej licznie reprezentowane dyscypliny, które zostaną wchłonięte przez większe z nich, niekoniecznie posługują się tym samym aparatem pojęciowym czy metodologią badań – nie wspominając już o podstawowych problemach, jakie dana dyscyplina ma badać. Czy zatem będzie można je oceniać za pomocą wspólnych kryteriów?

Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej zwraca uwagę na bardzo istotny mankament takiego rozwiązania, będący konsekwencją umieszczenia zbyt wielu dyscyplin w dużych workach dziedzin naukowych. Mianowicie, Komisja Ewaluacji Nauki składać się będzie z trzech przedstawicieli każdej DZIEDZINY.  Oznacza to zatem, że  w dziedzinie nauk humanistycznych oceny jednostek naukowych w dyscyplinie filozofia będą dokonywali, na przykład, eksperci z zakresu archeologii, literaturoznawstwa czy historii. Natomiast w dziedzinie nauk społecznych osiągnięcia psychologów mogą oceniać ekonomiści, prawnicy czy socjologowie – wszystko zależy od tego, którzy trzej eksperci z danej dziedziny (składającej się z kilku do kilkunastu dyscyplin) zostaną przydzieleni do KEN.

Ten sam problem wynikający z przyjęcia klasyfikacji o szeroko zakrojonych dziedzinach odbije się czkawką ponownie w przypadku postępowań habilitacyjnych i profesorskich, w których, zgodnie z zapisami Ustawy 2.0, recenzenci będą wyłaniani w drodze losowania. Zdaniem ministerstwa powinno to ukrócić pisanie recenzji „po znajomości”, jednak przy tak obszernych dziedzinach, wylosowane mogą zostać osoby, które z daną dyscypliną nie mają zupełnie nic wspólnego, co skutkować będzie nierzetelnością ich recenzji, przedłużaniem trwającego postępowania w przypadku odmowy napisania recenzji lub, co gorsza, umyślnym wystawianiem złych opinii, w przypadku gdy recenzent reprezentuje „inny obóz” niż habilitant:

za chybiony uważam pomysł losowania recenzentów habilitacji. Nie można dać pracy z personalizmu katolickiego do recenzowania marksiście, bo ją zmiażdży.

– powiedział „Polityce” prof. Śliwerski, członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów

— II —

Wiele z opiniujących projekt rozporządzenia organizacji wskazuje też, że projektując je, nie wzięto zupełnie pod uwagę, iż klasyfikacja OECD służy przede wszystkim celom administracyjnym:

Przyjęcie klasyfikacji OECD oznacza przyjęcie perspektywy administracji nauki, tymczasem osiągnięcie celów reformy szkolnictwa wyższego i nauki wymaga przyjęcie perspektywy naukowców, którzy planują i realizują projekty badawcze oraz kształcenia ekspertów i specjalistów dla zaspokojenia potrzeb społeczno-kulturowych i gospodarczych Państwa.

– ostrzegają Obywatele Nauki.

Zamiast tego proponują oni wprowadzenie podziału opartego na klasyfikacji ERC (Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych), która oddaje perspektywę samych badaczy. A więc nie kieruje się za wszelką cenę tym, żeby rządzącym było łatwiej oceniać jednostki naukowe, ale tym, żeby klasyfikacja odpowiadała rzeczywiście uprawianym w Polsce badaniom. To one powinny kreować klasyfikację, a nie klasyfikacja powinna wpływać na kierunki prowadzonych badań.

Zdaniem KKHP

Klasyfikacja twórczości naukowej na dziedziny i dyscypliny naukowe powinna odzwierciedlać uprawiane w Polsce badania i grupować je wg podobieństwa warsztatów badawczych, tymczasem obecna propozycja usiłuje dopasować badania do odgórnie narzuconego systemu, który jest wygodny wyłącznie z punktu widzenia administracji.

— III —

Wszystkie z analizowanych opinii zwracały uwagę na zagrożenie, jakie nowa klasyfikacja stanowi dla interdyscyplinarności prowadzonych badań naukowych. Nawet zasadniczo popierająca rozporządzenie Rada Młodych Naukowców postuluje:

wprowadzenie dziedziny nauk interdyscylinarnych, do których powinna należeć między innymi biotechnologia. W przedłożonym projekcie rozporządzenia sklasyfikowano biotechnologię jako dyscyplinę w dziedzinie nauk inżynieryjnych i technicznych. Podejście to uważamy za błędne

, natomiast dodanie do klasyfikacji „nauk międzydziedzinowych” byłoby odpowiedzią na zauważalny w światowej nauce trend wzrostu badań inter- i transdziedzinowych.

W opinii Kolegium Dziekańskiego Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ czytamy, że:

Nowa klasyfikacja dyscyplin, a konkretniej dość rygorystyczne jej rozliczanie, zabija interdyscyplinarność, transdyscyplinarność i wychodzenie poza standardowe obszary badawcze.

Temu niepotrzebnemu, zdaniem Kolegium, łączeniu niekoniecznie współgrających ze sobą dyscyplin naukowych można zapobiec przez likwidację dyscyplin złożonych z dwóch dyscyplin, np. ekonomia i finanse czy geografia społeczno-ekonomiczna i gospodarka przestrzenna.

— IV —

Obawy opiniodawców budzi również dyscyplina „nauki o kulturze i sztuce”, obejmująca ich zdaniem zdecydowanie zbyt wiele różnorodnych obszarów badawczych, m.in. historii sztuki, kulturoznawstwa i religioznawstwa, które powinny funkcjonować w ramach oddzielnych dyscyplin.

— V —

Bardzo ważną i podnoszoną przez niemal wszystkich opiniujących kwestią, jest odwrotny zabieg: „rozdrabniania” dyscyplin, który MNiSW zastosowało wobec teologii. Ministerstwo postanowiło stworzyć oddzielną dziedzinę: nauk teologicznych, w której powołaniu wiele osób widzi ukłon w stronę Kościoła, mający ułatwić teologom ubieganie się o granty. Dzięki temu rozwiązaniu nie będą oni musieli rywalizować o pieniądze np. z historykami czy filozofami.

Kolegium Ek-Soc uważa, że dla takiego postępowania nie ma merytorycznego uzasadnienia. Najmocniej przeciwko tym zapisom wypowiedzieli się Obywatele Nauki, twierdząc, że „Teologia jest nauką kościelną, podlega nadzorowi władz kościelnych. Nie spełnia warunku autonomii uczelni i wolności badań naukowych.”

Uważają też, że

obecnie w Polsce teologia uprawiana jest w sposób wybitnie lokalny i niemal w ogóle nie wchodzi w dialog z międzynarodowym środowiskiem to zabieg wydzielenie tej dyscypliny wiedzy obróci się przeciwko niej samej.

— VI —

Podobnemu, równie nieuzasadnionemu rozdrobnieniu uległa dyscyplina nauk prawnych, które podzielono na nauki prawne i prawo kanoniczne.

Jest to mało zrozumiałe, gdyż wg. bazy Pol-On są tylko 2 (słownie: DWA) mające prawo nadawania stopnia doktora w dziedzinie prawa kanonicznego, a studia na tym kierunku prowadzą jeszcze dwie uczelnie. Zatem utworzono dyscyplinę tylko na potrzeby czterech ośrodków, z których, dwa mają kategorię B+/A w kieszeni

– stwierdza w swojej analizie rozporządzenia Piotr Stec. Zwraca też uwagę na poważną wadę dotyczącą wprowadzanych przepisów, a mianowicie brak jakichkolwiek symulacji, dotyczących skutków ich wejścia w życie dla polskich uczelni.

Zatem z jednej strony mamy do czynienia z chęcią uproszczenia obecnej klasyfikacji i zmniejszenia ilości funkcjonujących dyscyplin, z drugiej jednak widzimy merytorycznie nieuzasadnione rozdrabnianie i wydzielanie kolejnych dziedzin i dyscyplin związanych z nauczaniem Kościoła Katolickiego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s